Sudan Pd. – raport 07.2018

Poniżej publikujemy polskie tłumaczenie raportu dot. sytuacji uchodźców wojny domowej w Sudanie Południowym w r. 2018, nadesłanego przez Wielebnego Johna Ngbapia z Zachodniego Regionu Równikowego. Tekst oryginalny można znaleźć na utrzymywanej przez nas stronie RDAA South Sudan.

SYTUACJA HUMANITARNA
UCHODŹCÓW WEWNĘTRZNIE PRZEMIESZCZONYCH (IDP)
Z POWODU DZIAŁAŃ WOJENNYCH
W GRANICACH KATOLICKIEJ DIECEZJI TOMBURA-YAMBIO

Realia i życiowe doświadczenia ludzkich cierpień
w Zachodnim Regionie Równikowym Sudanu Południowego

Sytuacja humanitarna w Zachodnim Regionie Równikowym osiągnęła swój stan najgorszy. W wyniku niedawnego wybuchu przemocy na większości obszarów obejmujących Katolicką Diecezję Tambura-Yambio zobaczyliśmy tysiące uchodźców nim dotkniętych, zwłaszcza kobiet, dzieci i osób starszych.

Przesiedlenia ludności cywilnej z powodu trwającego konfliktu spowodowały, iż coraz więcej osób szuka schronienia w świątyniach i w otoczeniu kościołów, co dzieje się głównie w czterech parafiach: NMP w Tombura, w Naandi, Maringido oraz w Rimenze.

W wyniku wpomnianych wydarzeń ci spośród chrześcijan, którym udało się zbiec z rejonu walk wokół parafii Maringido, przybyli do Tombura i rozbili obóz w obejściu miejscowej parafii, zdając przy tym sprawę ze swojego straszliwego położenia i potrzeby pomocy humanitarnej.

Paul Nungo David – zastępca głównego katechisty z Maringindo zaapelował do Diecezji Tombura-Yambio o pomoc dla skrajnie potrzebujących wysiedleńców. Stwierdził on, że chociaż część wiernych schroniła się w parafii w Nagero, to walki dotarły również tam, przez co doszło do dalszego rozproszenia ludności. Z pomocą Bożą, przedzierając się przez chaszcze, uchodźcy w ciągu 12 dni dotarli do Tombura, pozbawieni wszelkich środków do życia. Z kolei pani Teresa Sigin zaapelowała do Diecezji o pomoc w postaci odzieży używanej, przyborów kuchennych oraz pościeli, ponieważ ich własne gospodarstwa zostały splądrowane, zniszczone, a domy spalone.

Misja Informacyjna Narodów Zjednoczonych w Sudanie Południowym (UNMISS) odnotowała daty oraz liczby uchodźców przybywających z Nagero do Tombura. Pierwsza fala dotarła 29 maja 2018 r. Już 7 czerwca ilośc uchodźców osiągnęła liczbę 10 tys. 123 z 1 tys. 613 gospodarstw domowych. Podczas 12-dniowego marszu do Tombura zmarło sześcioro dzieci i trzy osoby starsze. W ramach zgłoszeń przez rodziców Komisja ds. Pomocy i Rehabilitacji odnotowała szesnaście zaginięć dzieci, o których sądzi się, że zgubiły się w zaroślach podczas wspólnej ucieczki przez przemocą wojny.

Osoby przesiedlone z Nagero w oczekiwaniu na rejestrację. Ich liczba wciąż pozostaje nieznana

Na zdjęciu: Osoby przesiedlone z Nagero w oczekiwaniu na rejestrację. Ich liczba wciąż pozostaje nieznana

Dostęp do żywności, czystej wody i kocy – to najpoważniejsze problemy zidentyfikowanye wśród osób wewnętrznie przesiedlonych, wyrzuconych z domów przez wojnę. Ogólne braki zidentyfikowano na podstawie zgłoszeń przez władze lokalne, przedstawicieli Komisji Pomocy i Rehabilitacji oraz samych przesiedleńców:

• Osoby przesiedlone zostały zmuszone do porzucenia całego dobytku, dlatego istnieje pilna potrzeba jak najszybszego dostarczenia pomocy żywnościowej, ponieważ żywność dostępna w społecznościach przyjmujących została praktycznie wyczerpana;

• Potrzeba nasion i narzędzi do drugiego sezonu sadzenia, ponieważ rząd planuje przydzielić grunty, na których osoby przesiedlone będą mogły uprawiać własną żywność;

• Plan rządu dotyczący przeniesienia uchodźców wewnętrznych z Namutiny do Tombura może mieć negatywny wpływ na ich sytuację bezpieczeństwa żywnościowego, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo porzucenia przez nie uprawianych czasowo gospodarstw;

• Państwowe Ministerstwo Rolnictwa, Leśnictwa, Zasobów dla Zwierząt i Rybołówstwa nie dysponuje wystarczającą liczbą personelu pomocniczego, aby objąć działaniami wszystkie wioski, dla zapewnienia niezbędnych świadczeń osobom przesiedlonym.

Kobiety i dzieci w obozie przesiedlenia w Tombura, porażone swoją sytuacją, w palącej potrzebie pomocy

Na zdjęciu: Kobiety i dzieci w obozie przesiedlenia w Tombura, porażone swoją sytuacją, w palącej potrzebie pomocy

Przedstawione tu kobiety i dzieci to ludzie, którzy odczuwają rzeczywistość bycia wysiedlonymi z domów. Nie posiadają środków do życia dla siebie i swoich dzieci. Powyższe zdjęcie przedstawia dokładnie sytuację, przez którą oni przechodzą. Wygląd tych kobiet w obozie przesiedleńców w Tombura wyraźnie pokazuje ich desperację i cierpienie, jakie przyniosło im doświadczenie opuszczenia domu. Uciekają z niczym, bez naczyń, przyborów kuchennych i innych potrzebnych rzeczy, takie jak ubrania czy pościel. Jedna z kobiet prosi o natychmiastową pomoc diecezji i opowiada o swojej sytuacji: “Jesteśmy sparaliżowani, nie wiemy od czego zacząć życie. Zostawiliśmy wszystkie nasze rzeczy i uciekamy, aby ratować nasze życie i życie naszych dzieci. Nie mieliśmy czasu, aby zabrać cokolwiek z nami. Przebrnęliśmy przez krzaki, spędzając 12 dni niosąc te małe dzieci, które nie same nie ujdą daleko. Jesteśmy w agonii i potrzebujemy pomocy. Nasza sytuacja jest okropna, nie do zniesienia”.

Matka karmiąca dziecko piersią w namiocie obozu dla uchodźców w Tombura

Na zdjęciu: Matka karmiąca dziecko piersią w namiocie obozu dla uchodźców w Tombura

Na poniższym zdjęciu matka karmi dziecko piersią. Ale mleko matki nie wystarcza, ponieważ matka głoduje. Siedzą tam pod zużytym, skleconym naprędce namiotem zbudowanym tak, aby mieć chociażby prowizoryczne schronienie przed palącym słońcem. Widoczna w tle szkoła jest już pełna ludzi, ale pomimo mimo to jest domem również dla niej i dla całej rodziny.

W tym namiocie kobiety zaczynają nowe życie, co jest nieuniknione, zważywszy, że nie mają innego wyboru. W czasie odwiedzin jedna z matek wybucha płaczem i oto co miała do powiedzenia: “To dziecko nie ma  nadziei i nie ma przyszłości. Dziękujemy Bogu za jego ochronę i prowadzenie, za to, że nas ochronił w drodze z buszu aż do tego miejsca. Nie mamy gdzie spać, nic do jedzenia, a kiedy zapada zmrok dokucza nam deszcz. Zabudowania szkoły, które widać za nami, są pełne ludzi. Niektórzy śpią w werandzie, a inni na dworze, dlatego ja i moja siostra śpimy pod tym namiotem, bo nie mamy wyjścia. Desperacko potrzebujemy wsparcia, aby zmienić tę sytuację.”

Warunki tych ludzi zagrażają życiu, istnieje wysokie ryzyko chorób, takich jak cholera, dur brzuszny i malaria, ponieważ urządzenia sanitarne tych ludzi i obszar nie są standardowe.

Ciężarne kobiety przesiedlone na teren parafii Rimenze

Na zdjęciu: Ciężarne kobiety przesiedlone na teren parafii Rimenze

W Rimnze, w jednej z parafii w diecezji Tambura-Yambio, schronienie znalazła jeszcze większa grupa uchodźców, głównie kobiet i dzieci. Powodem ich niedoli są nieustające walki pomiędzy rządem a zbrojnymi grupami opozycyjnymi. Ostatni wybuch walk, uprowadzenia cywilów, gwałty i niszczenie mienia sprawiły, że wielu mieszkańców Rimenze szuka schronienia w kościele i wokół niego. Kobiety przedstawione na powyższym zdjęciu to kobiety w ciąży; niektórze z nich straciły swoich mężów i nie mają na kim polegać. Żyją w traumie, ponieważ zmuszone były opuścić swoje domy i przebywają w skrajnie niedogodnych warunkach. Brakuje odpowiedniego ośrodka medycznego i usług położniczych. Uciekają do kościoła w celu ochrony i czują się choć trochę bezpieczniej w rękach Boga. Proszą diecezję i jej dobroczyńców, by wsparli ich podstawowe potrzeby, jak żywność, schronienie i leki.

Obóz przesiedlenia w katolickiej parafii Rimenze

Na zdjęciu: Obóz przesiedlenia w katolickiej parafii Rimenze

Na powyższym zdjęciu widać obóz przesiedleńców wewnętrznych, znajdujący się na posesji parafii Rimenze. Pod tymi namiotami mieszka ponad 8 tys. cywilów narażonych na zimno, zwłaszcza w czasie deszczu. Część namiotów wykazuje znaczny stopień zużycia. Kiedy pada cieknie z nich do środka. Uchodźcy zwrócili się do diecezji z prośbą o żywność, nowe namioty i podstawowe artykuły gospodarstwa domowego. Nie mają pożywienia, ponieważ gospodarstwa gdzie pracowali na swoje utrzymanie zostały ogarnięte działaniami formacji zbrojnych.

Te namioty są nie tylko obrazkiem z gazety, ale prawdziwym domem dla tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci i osób starszych, którzy zostali zmuszeni przez konflikt, aby opuścić swoje własne domy i szukać miejsca, w którym poczują się choć trochę bezpieczniej.

Seniorzy w Rimenza wysiedlili się ze swoich domów

Na zdjęciu: Seniorzy w Rimenza wysiedlili się ze swoich domów

Przedstawieni tu ludzie w podeszłym wieku stanowią najbardziej wrażliwą grupę przesiedloną ze swoich domów do Rimenze. Większość nich nie ma już siły, by uchodzić z życiem, gdy walki wybuchają na nowo.

W większości przypadków umierają podczas wojennej wymiany ognia, inni zaś ponieważ nikt się nimi nie zajmuje. Żyją z przerażającą pamięcią, a nic dobrego nie spotyka ich już na tym świecie, ponieważ ciągle są zmuszani przechodzić przez te traumatyczne doświadczenia. Ci seniorzy nie mają zapewnionych podstawowych ludzkich potrzeb, bez żywności, odzieży i schronienia, a ich zdrowie stale się pogarsza, bez odpowiedniego dostępu do placówki opieki zdrowotnej.

Starsza kobieta stoi obok swojego tymczasowego schronienia w parafii Naandi

Na zdjęciu: Starsza kobieta stoi obok swojego tymczasowego schronienia w parafii Naandi

Na powyższym zdjęciu zrobionym z parafii Naandi widać, jak przesiedleńcy z Yangiri, Diabio, Monvo, Dingba, Yanginza i Mofuyu, którzy musieli uciekać z terenu walk, znaleźli schronienie na terenie miejscowej parafii. Ta kobieta stoi przy naprędce skleconym szałasie, który jest jej nowym domem, schronieniem również dla jej rodziny. W porze deszczu woda zalewa bezlitośnie cały plac, wystawiając wszystkich na przenikliwe zimno i wilgoć. Zwiększa się więc zachorowalność ma malarię oraz inne choroby powodowane niedostatkiem higieny. Osoby przesiedlone pilnie potrzebują żywności, artykułów przemysłowych, schronień i ubrań. Dostęp do odpowiedniego zakładu opieki zdrowotnej jest poważnym problemem, z racji na trudne warunki bytowe i ryzyko epidemii.

To przesiedlone dziecko aby przeżyć żywi się przede wszystkim dzikimi owocami

Na zdjęciu: To przesiedlone dziecko aby przeżyć żywi się przede wszystkim dzikimi owocami

Najbardziej poszkodowanymi ofiarami wojny domowej są kobiety i dzieci. Przedstawione obok dziecko to tylko jedno z wielu małych przesiedleńców. Uciekli z powodu walk w Yangiri, które doprowadziły ludzi do porzucenia własnych domów. Owoce, które trzyma dziewczynka, rosną dziko w okolicy i stanowią jej główne pożywienie. Podczas ucieczki myśli się najpierw o uratowaniu życia, nie o zapasach. Cały owoc pracy pozostaje na pastwę bojówek, które nie omieszkają plądrować porzuconych gospodatstw. Wojna oderwała dzieci od nauki w szkołach, wywołała braki w opiece zdrowotnej. Wszystkim uchodźcom grozi głód, gdy opuszczona ziemia musi leżeć odłogiem.

 

Opracowanie: Ks. John Ngbapia Bakiri,
Dyrektor Katolickiej Organizacji Rozwoju i Pokoju w katolickiej diecezji Tombura-Yambio, Sudan Południowy

Źródło: rdaasouthsudan.org

Comments are closed.